Sprawy publiczne

Taniej i bezpieczniej. Rząd wchodzi w ofensywę energetyczną

fot. Ministerstwo Przemysłu

Po miesiącach konsultacji i politycznych negocjacji rząd przepycha przez Sejm ustawę, która – jeśli podpisze ją prezydent – ma zapewnić Polakom stabilne dostawy energii po możliwie najniższych cenach. Nowe prawo to nie tylko zamrożenie rachunków do końca 2025 r., ale też potężny impuls dla odnawialnych źródeł energii i polskiego przemysłu. Przyjęta przez Sejm ustawa była głównym tematem konferencji prasowej Ministra Energii Miłosza Motyki.

Minister Energii Miłosz Motyka nie krył zadowolenia: – Bezpieczeństwo energetyczne to nie slogan. To stabilne dostawy i niskie ceny. A to osiągniemy tylko wtedy, gdy odważnie otworzymy się na tańsze źródła i damy ludziom gwarancję, że rachunki ich nie zaskoczą.

Wiatr w żagle polskiej energetyki

Ustawa o niskich cenach energii ma wiele wymiarów. Najbardziej medialny to zamrożenie cen dla gospodarstw domowych do końca przyszłego roku. Ale prawdziwa rewolucja kryje się w innych zapisach – w tym odblokowaniu rozwoju lądowej energetyki wiatrowej.

Dzięki nowym regulacjom:

  • mieszkańcy w pobliżu turbin dostaną 20 tys. zł za każdy 1 MW mocy (Fundusz Partycypacyjny),
  • gminy zyskają większe wpływy z podatków,
  • lokalne społeczności będą miały decydujący głos w konsultacjach,
  • stare, hałaśliwe wiatraki będzie można wymieniać na cichsze i bardziej wydajne,
  • biometan i biogaz zyskają rządowe wsparcie,
  • inwestycje mają powstawać szybciej niż dotychczas.

Biznes mówi „tak”

Podczas konferencji w Warszawie za ustawą opowiedzieli się nie tylko przedstawiciele rządu, ale też biznesu i odbiorców energii. Głos zabrali m.in. prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych Grzegorz Onichimowski, Paulina Grądzik z Konfederacji Lewiatan, Henryk Kaliś z Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu oraz Mateusz Lewandowski z Pracodawców RP.

Wszyscy podkreślali, że to dokument, który łączy interesy – konsumentów, samorządów i przemysłu.

Apelujemy do pana prezydenta o szybki podpis. Ta ustawa jest przemyślana, skonsultowana i realnie wzmocni pozycję Polski na energetycznej mapie Europy – przekonywał minister Motyka.

Gra o stawkę wyższą niż rachunki

Choć w przestrzeni publicznej dominuje dyskusja o wysokości faktur za prąd, ustawa ma także wymiar strategiczny. Daje polskiemu przemysłowi szansę na zwiększenie udziału w łańcuchu dostaw zielonej energii – dziś wynosi on ok. 60%. A im więcej elementów produkowanych w kraju, tym mniejsze uzależnienie od zagranicznych dostawców i wahań rynkowych.

Decyzja o podpisie ustawy przez prezydenta będzie więc nie tylko gestem w stronę milionów odbiorców energii, ale też sygnałem, że Polska stawia na długofalową, tanią i bezpieczną transformację energetyczną.