Strona główna » Polityka polega na tym, żeby szukać kompromisów. Rozmowa o prezydenturze Andrzeja Dudy
Sprawy publiczne

Polityka polega na tym, żeby szukać kompromisów. Rozmowa o prezydenturze Andrzeja Dudy


Dziennikarz: W polityce często mówi się o potrzebie kompromisu. Jak Pan to ocenia w kontekście ostatnich lat prezydentury Andrzeja Dudy?

Ryszard Bober: Polityka z natury polega na szukaniu rozwiązań kompromisowych, bez tego nie da się skutecznie rządzić państwem. Niestety, były prezydent unikał kompromisów. W wielu momentach jednoznacznie opowiadał się po jednej stronie sceny politycznej i wspierał ją w podejmowanych decyzjach. Oczywiście, każda prezydentura ma swoje zalety i wady, ale w tym przypadku największym błędem było niszczenie polskiej praworządności.

To zaczęło się od Trybunału Konstytucyjnego, potem objęło Krajową Radę Sądownictwa, wybór sędziów… i dziś mamy ogromny chaos w tym obszarze. Aby z tego wyjść, potrzebny jest prawdziwy kompromis – obie strony sporu politycznego muszą choć trochę ustąpić, usiąść do stołu i wspólnie zastanowić się, jak rozwiązać tę patową sytuację. Tylko w ten sposób prawo znów będzie prawem, a konstytucja będzie realnie przestrzegana.

Dziennikarz: A jak ocenia Pan decyzje prezydenta dotyczące wetowania ustaw?

Ryszard Bober: Jeśli spojrzymy na to z perspektywy politycznej, to widać, że prezydent często wykorzystywał prawo weta w taki sposób, który sprzyjał jednej stronie politycznej. Nie zawsze służyło to Polsce jako całości, ani Polakom. W efekcie zamiast rozwiązywać problemy, umacniało to podziały.

Dziennikarz: Ostatnio dużo mówi się o ujawnieniu utajnionych dokumentów z czasów prezydentury Andrzeja Dudy. Dlaczego ta sprawa jest tak poważna? Jak Pan to ocenia?

Ryszard Bober: Bo pewne materiały nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. Ich upublicznienie uderza w naszą wiarygodność jako państwa. Od tej chwili każdy, kto będzie rozmawiał z Polską na arenie międzynarodowej, będzie się zastanawiał: czy możemy im ufać, czy te rozmowy nie skończą się kiedyś przeciekiem? Każdy, kto usiądzie teraz z nami do rozmowy, będzie patrzył na Polaków z pewną rezerwą.

Dziennikarz: Czy Pana zdaniem prezydent Duda mógł wykorzystać te sprawy politycznie, by poprawić swoje notowania?

Ryszard Bober: To bardzo możliwe. Pojawia się pytanie, czy takie działania nie były wykorzystywane wyłącznie w ramach podbijania słupków poparcia. Zamiast koncentrować się na kwestiach istotnych dla bezpieczeństwa Polski, Europy i całego NATO, widać element politycznego kalkulowania.

Dziennikarz: Wiele kontrowersji wzbudza także kwestia prawa łaski. Jak Pan to widzi?

Ryszard Bober: Każdy prezydent ma prawo łaski i każdy to prawo stosował. W ciągu kadencji liczba ułaskawień wahała się średnio do tej pory w granicy 1400 osób. To jest znacząca liczba. Jednak w przypadku prezydenta Dudy pewne decyzje o ułaskawieniach miały charakter stricte polityczny. I to właśnie boli najbardziej, bo pokazuje brak obiektywizmu.

Dziennikarz: Czy w tych decyzjach była wyłącznie osobista odpowiedzialność prezydenta?

Ryszard Bober: Oczywiście, prezydent nie działa w próżni. Ma cały sztab doradców – ministrów, dyrektorów departamentów, ekspertów. To oni przygotowują dokumenty i rekomendacje. Prezydent nie podejmuje decyzji jednoosobowo. Może więc być wprowadzony w błąd, ale możliwe też, że doradcy świadomie wywierali presję, aby wymusić określone działania.

Dziennikarz: Czy takie sytuacje mogą wynikać z błędów administracyjnych?

Ryszard Bober: Oczywiście, przy setkach dokumentów łatwo o pomyłkę – coś może zostać źle podłożone. Ale w przypadku najbardziej kontrowersyjnych decyzji trudno mówić tylko o przypadku. Jest to tym bardziej przykre, że prezydent wywodził się ze środowiska prawniczego, ma doktorat prawa i wykładał na wyższej uczelni w katedrze prawa. Pozostawia to mocny cień na jego prezydenturze.

Dziennikarz: Dziękuję za rozmowę.