Sprawy publiczne

Droga energia to problem Polski. Wywiad z senatorem Ryszardem Boberem

Dziennikarz: Ustawa wiatrakowa wzbudza sporo emocji. Dlaczego?

Ryszard Bober: To nie tylko „ustawa wiatrakowa”. Chodzi o cały kontekst rynku energii – miks energetyczny wpływa na ceny prądu dla gospodarstw domowych i na konkurencyjność polskich firm. Energia jest jednym z najdroższych elementów produkcji, a od niej zależy, czy nasze przedsiębiorstwa mogą skutecznie konkurować na rynkach międzynarodowych.

Dziennikarz: Możemy to zobaczyć na konkretnych przykładach?

Ryszard Bober: Weźmy Janikowo i firmę CIECH kierowaną przez Jacka Janika. Ze względu na wysokie koszty produkcji sody ogłosiła upadłość. To pokazuje, że Polska naprawdę ma problem z drogą energią.

Dziennikarz: Jak można temu zaradzić?

Ryszard Bober: Trzeba stworzyć właściwy miks energetyczny: elektrownie jądrowe, farmy wiatrowe, fotowoltaikę i – bardzo ważne – biogazownie. Biogazownie mogą przetwarzać odpady, poprawiać środowisko i produkować tanią energię, ale wciąż napotykają opór społeczny.

Dziennikarz: Prezydent zawetował ustawę w sprawie wiatraków. Co to oznacza?

Ryszard Bober: To duży problem. Mówi się o sztywnym zapisie 500 metrów odległości turbiny od zabudowań. W rzeczywistości miała to być decyzja rady gminy – samorządy miały mieć wpływ na te regulacje. Poza tym, mieszkańcy, którzy znaleźliby się w strefie oddziaływania wiatraka, mieli otrzymywać rekompensatę – nawet do 20% zysku producenta prądu. Dzięki temu energia lokalnie mogłaby być tańsza, a ludzie patrzyliby na takie inwestycje bardziej przychylnie.

Dziennikarz: A jednak często spotykamy się z oporem społecznym.

Ryszard Bober: To prawda. Byłem niedawno w Janowie Podlaskim, gdzie planowano budowę biogazowni. Nagle pojawiły się plakaty „Stop biogazowni”. Rozmawiałem z mieszkańcami – część z nich przyznała, że sprzeciw wynika z tego, że „tak mówią w telewizji”. Brakuje rzetelnej wiedzy. Biogazownie mogą służyć środowisku – utylizują odpady, zmniejszają emisję, a jednocześnie produkują energię. Niestety często spotykają się z hejtem, a nie z racjonalną oceną.

Dziennikarz: Co z węglem?

Ryszard Bober: Polska ma najdroższy węgiel w Europie, a do tego płaci opłaty ETS za emisje CO₂. To miliardy złotych strat. Nie możemy opierać się na węglu, jeśli chcemy obniżyć koszty i być konkurencyjni.

Dziennikarz: Krytycy mówią, że zagraniczne firmy chcą sprzedać nam nadwyżki turbin.

Ryszard Bober: To uproszczenie. Większość producentów turbin ma już fabryki w Polsce. A gminy, które stawiają farmy wiatrowe, czerpią z tego konkretne korzyści finansowe – np. 2–3 mln zł rocznie w mniejszych gminach. To środki na drogi, szkoły, lokalne inwestycje.

Dziennikarz: Czy wiatraki powinny powstawać wszędzie?

Ryszard Bober: Nie. Trzeba uwzględniać krajobraz i środowisko. Ale są miejsca, gdzie można je lokować – po to, by produkować tańszą energię. To etap przejściowy, zanim powstaną elektrownie atomowe.

Dziennikarz: Kiedy możemy się ich spodziewać?

Ryszard Bober: Duże elektrownie jądrowe w Polsce powstaną najprawdopodobniej za 10–12 lat. Tymczasem już dziś rozwijane są małe reaktory SMR, np. we Włocławku, które pozwolą produkować tani prąd i obniżyć koszty produkcji, np. nawozów.

Dziennikarz: Czyli jest nadzieja, że energia w Polsce stanie się tańsza?

Ryszard Bober: Taką mam nadzieję. To wymaga mądrych decyzji i odpowiedniego miksu energetycznego. Jeśli go dobrze ukształtujemy – Polska nie tylko obniży ceny prądu dla obywateli, ale także wzmocni konkurencyjność swojej gospodarki.

Dziennikarz: Dziękuję za rozmowę.