Rolnictwo

Rolnik ma być rolnikiem, a wieś wsią – rozmowa z senatorem o nowych przepisach dotyczących dzierżawy ziemi i ochrony rolnictwa

„Wieś nie jest tylko miejscem do mieszkania – to serce produkcji żywności!” – mówi senator Ryszard Bober, komentując nowe ustawy. Mają one chronić państwowe grunty, wspierać prawdziwych rolników i zakończyć konflikty, które od lat narastają na polskiej wsi. Senator podkreśla, że wieś musi pozostać miejscem produkcji żywności. Nowe ustawy mają chronić państwowe grunty przed sprzedażą, wspierać aktywnych rolników i zapobiegać konfliktom między rolnikami a nowymi mieszkańcami wsi.

Ustawa o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości z Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa i Ustawa o ochronie funkcji produkcyjnych wsi

Dziennikarz: Panie Senatorze, procedowana ustawa o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości z Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa budzi duże emocje. Dlaczego jest to tak trudny temat?

Ryszard Bober: To temat naprawdę trudny. Z jednej strony mamy zmieniającą się strukturę wsi, coraz mniej osób faktycznie prowadzi działalność rolniczą, a coraz więcej jest właścicielami ziemi, którzy sami jej nie uprawiają. Z drugiej strony rośnie znaczenie dużych, nowoczesnych gospodarstw, które są w stanie inwestować i konkurować na rynku. Te procesy powodują koncentrację ziemi, ale również naturalne przemiany, część mieszkańców wsi przechodzi do innych zawodów i wydzierżawia swoje grunty rolnikom bardziej aktywnym.

Dziennikarz: I to prowadzi do konfliktów?

Ryszard Bober: Tak, bo zmienia się także sama wieś. Ludzie z miast coraz częściej przeprowadzają się na tereny wiejskie, szukając spokoju, natury, „sielanki”. Tylko że wieś to nie tylko cisza i śpiew ptaków. To przede wszystkim miejsce produkcji żywności – roślinnej i zwierzęcej. Ciągniki pracujące do późna, kombajny w żniwa, zapachy z gospodarstw, to naturalny element rolnictwa. Niestety coraz częściej ta działalność zaczyna mieszkańcom przeszkadzać.

Dziennikarz: Mówi Pan o sporach między „nowymi” a „starymi” mieszkańcami wsi?

Ryszard Bober: Dokładnie. Przykład pana Kluki – trzecie pokolenie produkujące trzodę chlewną – pokazuje, do czego mogą prowadzić takie napięcia. Dziadek prowadził gospodarstwo, ojciec prowadził, on również. Nagle pojawiają się nowi sąsiedzi i oskarżają, że „inaczej pachnie”. Sprawa w sądzie, odszkodowania… To absurd. Wieś musi zachować swoją funkcję produkcyjną, bo bezpieczeństwo żywnościowe jest tak samo ważne jak militarne.

Dziennikarz: I temu ma służyć nowa ustawa?

Ryszard Bober: Tak. Chcemy jasno zdefiniować funkcję wsi i ochronić działalność rolniczą przed presją urbanizacyjną. Rolnictwo musi mieć pierwszeństwo. To fundament bezpieczeństwa kraju. Nie możemy pozwolić na sytuację, w której produkcja żywności jest wypychana, a rolnicy karani za to, że… pracują.

Dziennikarz: A skąd pomysł, by wstrzymać sprzedaż państwowej ziemi i postawić na dzierżawę?

Ryszard Bober: Bo w interesie państwa jest zachowanie kontroli nad zasobami ziemi rolnej. KOWR zarządza ponad 1,2 mln hektarów. Większość jest wydzierżawiona albo trafia do instytutów badawczych, ośrodków hodowlanych czy spółek Skarbu Państwa. Sprzedaż tych gruntów powoduje, że Polska traci je na zawsze. A przecież ziemia nie jest towarem jak każdy inny. To ważny element bezpieczeństwa żywnościowego. Dlatego dążymy do zasady: ziemia państwowa nie do sprzedaży – tylko do dzierżawy.

Dziennikarz: Co z rolnikami, którzy chcą sprzedać ziemię prywatnie?

Ryszard Bober: Transakcje między rolnikami nadal będą możliwe. Ale KOWR ma prawo pierwokupu, chodzi o to, by ziemia nie trafiała do podmiotów, które nie zamierzają jej uprawiać. Nie chcemy spekulacji.

Dziennikarz: Dużo mówi się też o kończących się wieloletnich dzierżawach.

Ryszard Bober: Tak, część umów zawieranych 25–30 lat temu właśnie wygasa. W latach 90. powstała ustawa, która wymagała oddania 30% dzierżawionej ziemi do zasobu, nie wszyscy to zrobili, więc zgodnie z prawem tracą możliwość przedłużenia umowy.

Dziennikarz: Część gruntów wraca do zasobu i ponownie będzie wydzierżawiana, ale już według nowych zasad, z udziałem samorządu rolniczego i preferencją dla gospodarstw prowadzących produkcję zwierzęcą, której dziś dramatycznie ubywa. Czyli to nie tylko zmiana prawna, ale również pewien kierunek polityki państwa?

Ryszard Bober: Tak. Chcemy chronić produkcję żywności, wspierać aktywnych rolników i zapobiegać konfliktom społecznym. Musimy edukować, rozmawiać, pokazywać młodemu pokoleniu, że żywność nie bierze się ze sklepowej półki. A bezpieczeństwo żywnościowe to warunek stabilności każdego kraju.

Dziennikarz: Zatem sprawa jest pilna?

Ryszard Bober: Bardzo. Chodzi o to, by zapanować nad chaosem, zabezpieczyć interes rolników i uniknąć dramatów, takich jak sprawa pana Kluki. Wieś musi być miejscem, gdzie można produkować żywność bez strachu, że ktoś przyjdzie i powie: „Przeszkadzasz”.

Dziennikarz: Panie Senatorze, dziękuję za rozmowę.