Prokuratura postawiła zarzuty mężczyźnie podejrzanemu o rozlanie gnojowicy w pobliżu domu ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego oraz kierowanie wobec niego i jego rodziny gróźb z powodu przynależności politycznej. Podejrzanemu zarzucono też znieważenie konstytucyjnego organu RP. Śledczy wnioskują o areszt.
Do incydentu doszło 9 stycznia w województwie podlaskim. Podejrzany najpierw rozlał około 500 litrów substancji o brunatnozielonym kolorze przed posesją ministra, a następnie wrócił i w rozmowie z jego żoną kierował groźby związane z działalnością polityczną męża. Całe zdarzenie zostało później upublicznione w nagraniu na portalu społecznościowym, w którym, według prokuratury, pojawiły się groźby wobec premiera, szefa MSWiA, ministra spraw zagranicznych, ministra rolnictwa i prezydenta Warszawy.
Wstępne przesłuchanie podejrzanego trwa; nie przyznał się on do zarzucanych czynów. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Zambrowie. Za zarzucane przestępstwa grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. W reakcji na incydent politycy Polskiego Stronnictwa Ludowego zaapelowali o tonowanie nastrojów w debacie publicznej. – To była bandyterka skierowana przeciw rodzinie ministra Krajewskiego, a nie politykowi – podkreślał przewodniczący klubu PSL Krzysztof Paszyk.
Policja zatrzymała w tej sprawie 35-letniego mężczyznę z województwa lubelskiego.












