Początek 2026 roku przyniósł gwałtowne zmiany na rynku opału biomasowego. Silne mrozy i długotrwały sezon grzewczy wywołały skokowy wzrost popytu na pellet drzewny, co natychmiast przełożyło się na ceny i dostępność tego paliwa. W styczniu pellet sprzedawany luzem osiągał ceny od ok. 1,3 tys. zł do ponad 2,1 tys. zł za tonę, natomiast produkt workowany był jeszcze droższy – w niektórych sieciach handlowych kosztował równowartość nawet 2,5 tys. zł za tonę.
Sytuacja zaczęła się pogarszać już kilka miesięcy wcześniej. W drugiej połowie 2025 roku ceny rosły niemal z miesiąca na miesiąc – od poziomów charakterystycznych dla lata do znacznie wyższych stawek notowanych jesienią. Eksperci rynku wskazywali wówczas na zmiany regulacyjne, w tym zaostrzenie wymagań jakościowych oraz nowe zasady wykorzystania biomasy w sektorze energetycznym.
Pellet, produkowany z przetworzonych pozostałości drzewnych, takich jak trociny czy zrębki, od lat uchodzi za jedno z najbardziej popularnych paliw stałych w Polsce. Zwykle jest łatwo dostępny w marketach budowlanych i składach opału, jednak tej zimy sytuacja wygląda inaczej.
W wielu częściach kraju klienci napotykają trudności z zakupem. Część punktów sprzedaży informuje o wyczerpanych zapasach, a tam, gdzie pellet nadal jest oferowany, obowiązują znacznie wyższe ceny niż w poprzednich sezonach. Niektórzy sprzedawcy zdecydowali się również na ograniczenia ilościowe, a terminy kolejnych dostaw pozostają niepewne.
Narastające problemy na rynku zwróciły uwagę administracji rządowej. Minister energii Miłosz Motyka zapowiedział w Sejmie, że państwo rozważa różne scenariusze reagowania, jeśli analiza sytuacji wykaże poważne zakłócenia rynkowe. Ewentualne działania miałyby na celu zwiększenie podaży, a nie administracyjne regulowanie cen.
Jak podkreślił minister, kluczową rolę w ocenie sytuacji odgrywa Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. To właśnie od wyników prowadzonych przez UOKiK analiz zależy, czy możliwa będzie interwencja z udziałem Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych.
Z informacji przekazywanych przez PAP Biznes wynika, że urząd bada rynek pelletu m.in. pod kątem potencjalnych naruszeń zasad konkurencji. Według resortu energii obecne wzrosty cen są konsekwencją ograniczonej dostępności surowca przy jednoczesnym, wyjątkowo wysokim zapotrzebowaniu w sezonie grzewczym.
Ostateczne decyzje w sprawie ewentualnych działań państwa zapadną po zakończeniu postępowań analitycznych. Rząd podkreśla, że tylko jednoznaczne potwierdzenie zaburzeń mechanizmów rynkowych może uzasadniać sięgnięcie po nadzwyczajne instrumenty.












