Do Sejmu wróciła ustawa dotycząca pozyskania około 185 miliardów złotych z europejskiego mechanizmu finansowania obronności. Środki mają zostać przeznaczone na modernizację armii oraz rozwój krajowego przemysłu zbrojeniowego. – Ponad 80 procent tych pieniędzy ma trafić do polskich zakładów i stworzyć miejsca pracy – podkreśla poseł Zbigniew Sosnowski, zwracając uwagę, że bezpieczeństwo państwa powinno opierać się także na własnej produkcji sprzętu wojskowego.
Dziennikarz: Do Sejmu wróciła ustawa dotycząca SAFE. Na czym dokładnie polega ten mechanizm i dlaczego jest ważny dla Polski?
Zbigniew Sosnowski: Chodzi o środki europejskie, które Polska może pozyskać w formie pożyczki z Unii Europejskiej. Mówimy o kwocie około 185 miliardów złotych. Pieniądze te mają zostać przeznaczone przede wszystkim na doposażenie polskiej armii oraz rozwój przemysłu zbrojeniowego.
Dziennikarz: Jakie są najważniejsze warunki finansowe tej pożyczki i dlaczego Pana zdaniem są one korzystne dla Polski?
Zbigniew Sosnowski: Najważniejsze jest to, że przewidziano dziesięcioletni okres karencji. Oprocentowanie wynosi około 3%, a dopiero po upływie tych 10 lat rozpocznie się spłata zobowiązania. To dość korzystne warunki, zwłaszcza biorąc pod uwagę skalę inwestycji w bezpieczeństwo państwa.
Dziennikarz: Jednym z argumentów za przyjęciem ustawy jest rozwój polskiego przemysłu zbrojeniowego. Czy rzeczywiście większość środków trafi do krajowych zakładów?
Zbigniew Sosnowski: Ponad 80% środków ma zostać wykorzystanych w polskich zakładach zbrojeniowych. To bardzo ważne, bo chodzi nie tylko o zakup sprzętu dla armii, ale również o rozwój krajowego przemysłu i miejsca pracy dla polskich pracowników.
Dziennikarz: Wspomina Pan o wcześniejszych zakupach sprzętu wojskowego za granicą, m.in. w Korei Południowej. Czy Pana zdaniem wtedy zabrakło myślenia o polskim przemyśle?
Zbigniew Sosnowski: Przypomnę choćby zakup czołgów w Korei Południowej za rządów PiS. Nie krytykuję samej decyzji o zakupie sprzętu, ale wtedy nikt nie zastanawiał się nad tym, czy część produkcji czy obsługi będzie realizowana w Polsce i czy powstaną u nas miejsca pracy. Najważniejsze było samo pozyskanie sprzętu. Dziś chcemy, aby znacząca część produkcji odbywała się w polskich zakładach.
Dziennikarz: Ustawa wróciła z Senatu z poprawkami. Jedna z nich dotyczy kontroli nad wydatkowaniem pieniędzy. Jak będzie wyglądał nadzór nad tak dużymi środkami publicznymi?
Zbigniew Sosnowski: To efekt rozmów między rządem a Kancelarią Prezydenta. Wprowadzono między innymi zapisy dotyczące kontroli nad wydawaniem tych środków przez służby specjalne. Dodatkowo jedna z poprawek zakłada, że co roku do Sejmu będzie trafiało sprawozdanie z realizacji zakupów i inwestycji.
Dziennikarz: Dlaczego Pana zdaniem tak ważne jest, aby jak największa część uzbrojenia i amunicji była produkowana w Polsce?
Zbigniew Sosnowski: Oczywiście nikt z nas nie chce wojny. Jednak aby skutecznie odstraszać potencjalnego przeciwnika, musimy być dobrze przygotowani. Jeśli broń i amunicja są produkowane w Polsce, mamy większą niezależność i bezpieczeństwo. Nie jesteśmy uzależnieni od dostaw z zagranicy.
Dziennikarz: Wspomniał Pan, że polski sprzęt wojskowy jest już eksportowany. Czy nowe inwestycje mogą wzmocnić pozycję Polski na europejskim rynku zbrojeniowym?
Zbigniew Sosnowski: Oczywiście. Wystarczy spojrzeć na województwo kujawsko-pomorskie, gdzie działają duże zakłady zbrojeniowe. Znaczna część produkowanego tam sprzętu trafia na eksport do różnych krajów Europy i świata. Rozwój tych zakładów oznacza również rozwój nowoczesnej myśli technicznej w Polsce.
Dziennikarz: Jednym z warunków programu jest szybkie podpisanie umów – nawet do końca maja. Czy Polska jest na to przygotowana?
Zbigniew Sosnowski: Tak. Jednym z wymogów jest to, aby do końca maja mieć przygotowane i w dużej mierze podpisane umowy dotyczące wykorzystania tych środków. Musimy być gotowi i wiedzieć dokładnie, na co przeznaczymy pieniądze.
Dziennikarz: Prezydent zaproponował alternatywne rozwiązanie – tzw. „SAFE 0%”. Jak Pan ocenia tę propozycję?
Zbigniew Sosnowski: Na pierwszy rzut oka brzmi to atrakcyjnie, ale wielu ekonomistów podkreśla, że kredyt na poziomie 0% w praktyce jest bardzo trudny do zrealizowania. To raczej hasło polityczne niż realne rozwiązanie finansowe. Takich haseł można używać do celów propagandowych, ale rzeczywistość jest jednak bardziej okrutna.
Dziennikarz: Czy realne jest finansowanie takich inwestycji bez kosztów odsetkowych, czy to raczej hasło polityczne?
Zbigniew Sosnowski: To dobre pytanie. Gdy Polska zaciągała kredyty na zakup uzbrojenia w Korei Południowej czy w Stanach Zjednoczonych – z oprocentowaniem sięgającym 6–7% – nikt nie proponował wtedy takiego rozwiązania. Dlatego warto spokojnie przeanalizować tę propozycję.
Dziennikarz: Czy w obecnej sytuacji geopolitycznej Polska może sobie pozwolić na opóźnienie modernizacji armii?
Zbigniew Sosnowski: Rozmowy zawsze są potrzebne i warto szukać najlepszych rozwiązań dla bezpieczeństwa państwa. Jednak całkowite wycofanie się dziś z tego programu i liczenie, że znajdziemy inne rozwiązanie w Polsce, może być ryzykowne. Możemy po prostu nie zdążyć z modernizacją i doposażeniem naszej armii.
Dziennikarz: Dziękuję za rozmowę Panie Pośle.












