Sprawy publiczne

„To będzie test dla wszystkich”. Poseł Sosnowski o pieniądzach na obronność i politycznych sporach

Czy politycy potrafią porozumieć się w sprawie bezpieczeństwa państwa? Poseł Zbigniew Sosnowski przekonuje, że projekt Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych to próba wyjścia ponad partyjne podziały – ale jednocześnie ostrzega, że czas na decyzje szybko się kończy.

Dziennikarz: W ubiegłym tygodniu Sejm zajmował się kilkoma ważnymi ustawami. Która z nich była najistotniejsza?

Zbigniew Sosnowski: Rzeczywiście, debatowaliśmy nad trzema projektami – dwa dotyczyły obniżki cen paliw, natomiast kluczowa z punktu widzenia bezpieczeństwa była ustawa o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych, przygotowana przez Polskie Stronnictwo Ludowe.

Dziennikarz: Skąd pomysł na utworzenie takiego funduszu?

Zbigniew Sosnowski: To nawiązanie do wcześniejszej dyskusji o tzw. sejfie europejskim, gdzie mówiliśmy o ogromnych środkach, rzędu blisko 200 miliardów złotych, na wzmocnienie obronności. Pieniądze miały trafić nie tylko do wojska, ale też do policji czy straży granicznej, a także na infrastrukturę ważną z punktu widzenia bezpieczeństwa.

Dziennikarz: Dlaczego więc tamten projekt nie został zrealizowany?

Zbigniew Sosnowski: Ustawa została przyjęta przez parlament, ale zawetował ją prezydent. Co więcej, sprzeciwiła się jej także część opozycji. To o tyle zaskakujące, że jeszcze wcześniej ci sami politycy apelowali o pozyskanie takich środków.

Dziennikarz: Czyli zmiana stanowiska była nagła?

Zbigniew Sosnowski: Można powiedzieć, że o 180 stopni. Kiedy pieniądze były tylko w sferze planów, wszyscy je popierali. Gdy stały się realne – pojawił się sprzeciw. Trudno to racjonalnie wytłumaczyć, zwłaszcza że potrzeby modernizacji armii są ogromne.

Dziennikarz: Jak w tym kontekście wygląda projekt PSL?

Zbigniew Sosnowski: Nasza propozycja w dużej mierze opiera się na pomyśle prezydenta, ale usuwa zapisy niezgodne z konstytucją. Chodziło nam o to, by zachować mechanizm finansowania, a jednocześnie nie naruszać kompetencji poszczególnych organów państwa.

Dziennikarz: Czyli to próba kompromisu?

Zbigniew Sosnowski: Dokładnie tak. W sprawach bezpieczeństwa powinniśmy działać ponad podziałami. Dla nas interes państwa zawsze był i będzie ważniejszy niż interes partyjny.

Dziennikarz: Na jakim etapie są teraz prace nad ustawą?

Zbigniew Sosnowski: Projekt został złożony, ale nie rozpoczęła się jeszcze szeroka debata – ani w koalicji, ani w Sejmie. Liczymy jednak, że wkrótce się to zmieni, bo temat jest pilny.

Dziennikarz: Pojawiają się jednak wątpliwości co do finansowania funduszu.

Zbigniew Sosnowski: Tak, i trzeba o nich mówić uczciwie. Część środków miałaby pochodzić z zysku Narodowego Banku Polskiego, ale według zapowiedzi na 2026 rok bank może nie wygenerować zysku, a nawet ponieść stratę. To oznacza, że realne pieniądze mogłyby pojawić się dopiero za kilka lat.

Dziennikarz: Czy to nie za późno?

Zbigniew Sosnowski Tego właśnie się obawiam. Jeśli środki trafią do systemu dopiero w 2028 roku, możemy nie zdążyć z kluczowymi inwestycjami. Tymczasem sygnały międzynarodowe jasno wskazują, że czas na wzmacnianie obronności jest ograniczony. To nie my, ale Stany Zjednoczone informują nas o tym, że trzeba być przygotowanym.

Wszczęcie konfliktu zbrojnego w Europie może się zdarzyć już za trzy lata, więc jeśli my w roku 2026 nie kupimy tego sprzętu, to historia sprzed lat może się powtórzyć i okaże się, że środki na wzmocnienie polskiej armii znajdą się, ale będzie już za późno, żeby wdrożyć to wszystko w życie.

Dziennikarz: Jak ocenia pan szanse na przyjęcie ustawy?

Zbigniew Sosnowski: To będzie prawdziwy test dla wszystkich – rządu, opozycji i prezydenta. Zobaczymy, kto faktycznie kieruje się troską o bezpieczeństwo państwa, a kto kalkulacją polityczną. Mam nadzieję, że zwycięży odpowiedzialność, a nie politykierstwo.

Dlatego też jeszcze raz apeluję do opinii publicznej o to, abyśmy w sprawach obronności, w sprawach wolności i niepodległości naszej Ojczyzny potrafili wznieść się ponad podziały polityczne i debatować w duchu odpowiedzialności za bezpieczeństwo obywateli i za wolność ojczyzny.

Dziennikarz: Panie pośle, dziękuję za rozmowę.