Sprawy publiczne

„Złoty dwadzieścia mniej na litrze”. Poseł Sosnowski odpowiada opozycji w sprawie cen paliw

Rządowe działania obniżające ceny paliw wywołały ostrą debatę polityczną. Poseł Zbigniew Sosnowski przekonuje jednak, że nowe przepisy to realna ulga dla kierowców – i odpiera zarzuty opozycji, wskazując na konkretne liczby oraz porównania z poprzednimi rządami.

Dziennikarz: W ubiegłym tygodniu do Sejmu trafiły projekty ustaw dotyczące cen paliw. Co one realnie zmieniają?

Zbigniew Sosnowski: Przyjęliśmy rozwiązania, które obniżają ceny benzyny i oleju napędowego o około 1,20 zł na litrze. To konkretna i odczuwalna różnica dla każdego kierowcy.

Dziennikarz: Opozycja twierdzi, że te działania są spóźnione.

Zbigniew Sosnowski: Ja też jestem konsumentem i również odczuwam wysokie ceny paliw. Ale jeśli mówimy o rzetelności, to warto przypomnieć, jak wyglądała sytuacja za rządów Prawa i Sprawiedliwości – paliwo było drogie, mimo braku tak poważnego kryzysu jak dziś.

Dziennikarz: Pojawiają się jednak argumenty, że wtedy było taniej.

Zbigniew Sosnowski: To nieprawda. Cena ropy była porównywalna, a dolar wyraźnie tańszy niż obecnie. Do tego dochodziły sytuacje, w których na stacjach brakowało paliwa, co tłumaczono „awariami”. To były realne problemy, których dziś nie ma.

Dziennikarz: Co wyróżnia obecne rozwiązania?

Zbigniew Sosnowski: Po pierwsze, obniżyliśmy VAT i akcyzę. Po drugie i to kluczowe, wprowadziliśmy maksymalną cenę paliwa. To oznacza, że firmy nie mogą rekompensować sobie obniżek podatków poprzez podnoszenie marży. Dzięki temu kierowcy faktycznie odczuwają spadek cen.

Dziennikarz: Czyli tym razem obniżka jest realna, a nie tylko „na papierze”?

Zbigniew Sosnowski: Dokładnie. Widać to na stacjach, ceny spadły o co najmniej 1,20 zł. To konkretna pomoc, a nie symboliczne kilka groszy.

Dziennikarz: Jakim kosztem dla budżetu państwa odbywa się ta interwencja?

Zbigniew Sosnowski: To bardzo ważne pytanie. Każda taka decyzja kosztuje. Mówimy o około 1,6 miliarda złotych miesięcznie. I trzeba jasno powiedzieć, te pieniądze nie pojawiają się znikąd. To środki, które mogłyby trafić na inne cele, jak choćby ochrona zdrowia.

Dziennikarz: Opozycja twierdzi, że można było zrobić więcej.

Zbigniew Sosnowski: Porównajmy fakty. Portugalia przeznaczyła na podobne działania około 450 milionów euro, czyli mniej więcej 2 miliardy złotych i to na cały program. My wydajemy niemal tyle w ciągu jednego miesiąca. Skala wsparcia w Polsce jest więc bardzo duża.

Dziennikarz: Czy te rozwiązania będą długoterminowe?

Zbigniew Sosnowski: Wszystko zależy od sytuacji na rynkach światowych. Na razie nic nie wskazuje na szybki spadek cen, więc trzeba się liczyć z tym, że program będzie kontynuowany przez kolejne miesiące.

Dziennikarz: Jak Pan podsumuje zarzuty opozycji?

Zbigniew Sosnowski: Krytykować zawsze jest łatwo, zwłaszcza z ław opozycji. My natomiast odpowiadamy konkretnymi działaniami i realną pomocą dla obywateli. I to jest zasadnicza różnica.

Dziennikarz: Panie Pośle, dziękuję za rozmowę.