Strona główna » Koniec sporów o hałas i zapachy? Nowa ustawa zmienia zasady życia na wsi
Sprawy publiczne

Koniec sporów o hałas i zapachy? Nowa ustawa zmienia zasady życia na wsi

Nowa ustawa o funkcji produkcyjnej wsi ma raz na zawsze uporządkować napięcia między rolnikami a nowymi mieszkańcami terenów wiejskich. Czy hałas kombajnu w nocy i zapachy z hodowli zwierząt przestaną być powodem sądowych sporów? O szczegółach projektu, który trafił do konsultacji 7 kwietnia, mówi senator Ryszard Bober.

Dziennikarz: Panie Senatorze, rząd przyjął projekt ustawy o funkcji produkcyjnej wsi i skierował go do konsultacji. Dlaczego ta regulacja jest dziś tak potrzebna?

Ryszard Bober: To bardzo potrzebna ustawa, która ma uporządkować funkcjonowanie polskiej wsi. Obserwujemy wyraźną zmianę, coraz mniej mieszkańców terenów wiejskich zajmuje się rolnictwem, a coraz więcej to osoby niezwiązane z produkcją żywności. To rodzi konflikty, które nierzadko kończą się w sądach.

Dziennikarz: Na czym polega istota tych konfliktów?

Ryszard Bober: Chodzi o zderzenie dwóch wizji wsi. Z jednej strony mamy rolników, którzy produkują żywność, z drugiej mieszkańców traktujących wieś jako miejsce do życia czy rekreacji. Tymczasem podstawową funkcją wsi jest produkcja żywności i zapewnienie bezpieczeństwa żywnościowego kraju. To oznacza, że pewne uciążliwości – hałas, zapachy, prace w nocy, są nieodłącznym elementem tej działalności.

Dziennikarz: Czyli ustawa ma chronić rolników przed skargami?

Ryszard Bober: Ma przede wszystkim wprowadzić jasne zasady. Nie może być sytuacji, w której rolnik jest karany za to, że pracuje po godzinie 22:00, bo musi wykorzystać krótkie okna pogodowe. Przy zmieniającym się klimacie nie ma luksusu wyboru, jeśli pogoda pozwala, trzeba zbierać plony, niezależnie od godziny.

Dziennikarz: Dużo emocji budzi też kwestia produkcji zwierzęcej.

Ryszard Bober: To bardzo wrażliwy temat. W ciągu ostatnich lat liczba gospodarstw zajmujących się hodowlą zwierząt znacząco spadła, zostało ich mniej niż 50 tysięcy i ta liczba nadal maleje. Projekt ustawy odnosi się do uciążliwości zapachowych, ale jednocześnie wyznacza granice, których nie można przekraczać. Chodzi o znalezienie równowagi.

Dziennikarz: Czy może Pan podać przykład takich konfliktów?

Ryszard Bober: Choćby sytuacja rolnika z województwa łódzkiego, który od trzech pokoleń prowadził hodowlę trzody chlewnej, a został zaskarżony przez nowych sąsiadów. Albo kogut piejący o świcie dla jednych to element tradycji, dla innych problem.

Dziennikarz: Jak ustawa ma rozwiązać takie spory w praktyce?

Ryszard Bober: Jednym z kluczowych rozwiązań jest wprowadzenie zapisu do aktu notarialnego. Osoba kupująca działkę na wsi będzie musiała potwierdzić, że ma świadomość specyfiki tego miejsca – hałasu, zapachów czy prac polowych. To nie będzie deklaracja, tylko trwałe zobowiązanie. Każdy kolejny właściciel również będzie związany tym zapisem.

Dziennikarz: Czyli kupujący z góry akceptuje warunki życia na wsi?

Ryszard Bober: Dokładnie tak. To podobna sytuacja jak zakup mieszkania w pobliżu zakładu produkcyjnego – nie można później żądać jego zamknięcia, bo przeszkadza hałas.

Dziennikarz: A co z praktykami rolniczymi, które muszą być wykonywane nocą?

Ryszard Bober: To kolejny ważny aspekt. Rolnicy często muszą wykonywać zabiegi ochrony roślin po zachodzie słońca, gdy nie ma aktywności pszczół. Nie ma tutaj alternatywy, to wymóg technologiczny i środowiskowy.

Dziennikarz: Projekt rządowy to nie jedyna inicjatywa – pojawiła się też propozycja prezydenta. Jak Pan ją ocenia?

Projekt prezydencki w zasadzie powiela rozwiązania rządowe i nie wnosi nowych elementów. Ale jego pojawienie się jest pozytywnym sygnałem – oznacza, że problem został dostrzeżony. To daje nadzieję, że ustawa nie zostanie zawetowana.

Dziennikarz: Czy przewiduje Pan duże spory podczas konsultacji?

Ryszard Bober: Na pewno pojawią się głosy sprzeciwu, szczególnie ze strony osób, które postrzegają wieś głównie jako miejsce zamieszkania czy rekreacji. Ale liczę na rozsądek i odpowiedzialność parlamentarzystów. Ta ustawa jest potrzebna i powinna zostać sprawnie uchwalona.

Dziennikarz: Czy projekt jest Pana zdaniem kompletny?

Ryszard Bober: Nie jest idealny. Uważam, że zapisy dotyczące świadomości uciążliwości powinny pojawiać się już na etapie wydawania warunków zabudowy, a nie dopiero w akcie notarialnym. To rozwiązanie byłoby bardziej systemowe i skuteczne. Takie poprawki zamierzam zgłosić w trakcie prac legislacyjnych.

Dziennikarz: Na koniec – czego oczekuje Pan od konsultacji społecznych?

Ryszard Bober: Zachęcam wszystkich zainteresowanych do zapoznania się z projektem i zgłaszania uwag, czy to przez organizacje rolnicze, czy bezpośrednio do Ministerstwa Rolnictwa. Tylko szeroki dialog pozwoli wypracować przepisy, które będą działać w praktyce i ograniczą konflikty na polskiej wsi.

Dziennikarz: Panie Senatorze, dziękuję za rozmowę.