O dramatycznej sytuacji w rolnictwie, skutkach wiosennych przymrozków i wieloletnich zaniedbaniach w gospodarce wodnej rozmawiamy z senatorem Boberem, przewodniczącym senackiej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Dziennikarz: Panie Senatorze czy jesteśmy przygotowani na obecną sytuację? Na naszym terenie od dłuższego czasu praktycznie nie było ani śniegu, ani znaczących opadów deszczu.
Ryszard Bober: Rzeczywiście, problem wody – zarówno dla rolnictwa, jak i szerzej dla całej gospodarki – jest w Polsce bardzo poważny. I co istotne, nie dotyczy wyłącznie obecnego rządu. Już od 2003 roku nie wdrożono w pełni unijnej dyrektywy wodnej, która zakładała m.in. skuteczne retencjonowanie wód i zatrzymywanie tych zasobów po okresie zimowym.
Tegoroczna wiosna dobitnie pokazała, jak realny i poważny jest to problem. Dotyka on nie tylko rolnictwa, choć tutaj skutki są najbardziej widoczne, ale wkrótce może uderzyć także w inne sektory gospodarki.
Dziennikarz: Rolnictwo wydaje się szczególnie narażone na takie zjawiska.
Ryszard Bober: Zdecydowanie tak. Rolnictwo to „fabryka pod gołym niebem”, jesteśmy całkowicie uzależnieni od warunków pogodowych. W tym roku mamy do czynienia z kumulacją niekorzystnych zjawisk: z jednej strony susza, z drugiej bardzo silne przymrozki, które momentami można określić wręcz jako mróz, a nie tylko krótkotrwałe spadki temperatury.
To wszystko osłabia rośliny i pogłębia niepokój wśród rolników. Najbardziej ucierpiały sady, rzepak oraz rośliny jagodowe. W przypadku sadowników napływające dane są alarmujące, straty w zawiązkach kwiatów sięgają nawet 80–90 procent. Ostateczny bilans poznamy w maju, ale sytuacja jest bardzo poważna.
Dziennikarz: Czy prognozy pogody dają choć trochę nadziei?
Ryszard Bober: Prognozy wskazują na wzrost temperatur i ustąpienie nocnych przymrozków, co byłoby bardzo dobrą wiadomością. Pojawiają się też sygnały, że tzw. „zimni ogrodnicy” i „zimna Zośka” mogą w tym roku nie przynieść ochłodzenia. Oby te prognozy się sprawdziły.
Natomiast problem opadów pozostaje. Rośliny wchodzą teraz w fazę intensywnej wegetacji i potrzebują dużych ilości wody. Szczególnie rzepak, który już po zimie był osłabiony, zwłaszcza tam, gdzie nie było pokrywy śnieżnej. W wielu przypadkach prognozy plonów są bardzo niskie, nawet poniżej dwóch ton z hektara.
Dziennikarz: Czy możemy liczyć na poprawę sytuacji hydrologicznej w najbliższym czasie?
Ryszard Bober: Prognozy długoterminowe wskazują na możliwe opady około 10 maja, ale ich skala, rzędu 40–60 mm w skali miesiąca, nie daje pełnego optymizmu. Tym bardziej że wielokrotnie mieliśmy już zapowiedzi deszczu, które kończyły się jedynie symbolicznymi opadami.
Susza pogłębia się z dnia na dzień. Widać to choćby po systemach korzeniowych roślin – rzepak rozwija płytki system pobierania składników, co jest efektem braku wilgoci w głębszych warstwach gleby. Dodatkowo nawozy azotowe nie przemieszczają się prawidłowo, przez co są mniej dostępne dla roślin.
Dziennikarz: Czy skala problemu została już oficjalnie potwierdzona?
Ryszard Bober: Tak. Instytut w Puławach opublikował dane wskazujące na występowanie suszy już na bardzo wczesnym etapie wiosny. To sytuacja bez precedensu dla wielu regionów Polski. Co więcej, problem dotyczy nie tylko rolnictwa. Bardzo poważne jest również zagrożenie w lasach. Mamy ekstremalnie suchą ściółkę, wilgotność spada poniżej 10 procent, co oznacza ogromne ryzyko pożarów.
Dziennikarz: W kontekście lasów pojawiają się też pytania o przepisy i odpowiedzialność użytkowników. Czy planowane są zmiany, np. zaostrzenie kar za wjazd pojazdów do lasów?
Ryszard Bober: Prawo już dziś istnieje i jasno określa zasady korzystania z terenów leśnych. Kluczowa jest jednak odpowiedzialność i rozsądek użytkowników. W lasach wyznaczone są drogi, po których można się poruszać, należy się ich trzymać. Oczywiście łamanie przepisów powinno być karane, zwłaszcza jeśli ma charakter notoryczny. Ale same regulacje nie wystarczą, jeśli nie będzie odpowiedniej postawy społecznej. Niestety obserwujemy rosnącą skłonność, szczególnie wśród młodych, do ryzykownych zachowań, czy to w lasach, czy na drogach.
Apeluję o rozwagę. W obecnych warunkach nawet niewielka iskra może doprowadzić do tragedii. Korzystajmy z przyrody odpowiedzialnie – to wspólne dobro, które wymaga naszej troski.
Dziennikarz: Panie Senatorze dziękuję za rozmowę.












