Susza staje się jednym z największych wyzwań dla polskiego rolnictwa i gospodarki wodnej. O konieczności zatrzymywania wody, zmianach w prawie, nowych rozwiązaniach dla rolników oraz potrzebie edukacji społeczeństwa rozmawiamy z senatorem Ryszardem Boberem.
Dziennikarz: Coraz częściej słyszymy, że problem suszy w Polsce staje się dramatyczny. Ubywa wody w rzekach, o czym się nie mówi. Jak pan ocenia obecną sytuację?
Ryszard Bober: Powiem krótko: za nami susza, przed nami susza. Klimat się zmienia i niestety widzimy to coraz wyraźniej. Jesteśmy dopiero w maju, a deficyt wody jest już ogromny. Trudno sobie wyobrazić, co będzie w kolejnych miesiącach, kiedy rośliny będą potrzebowały jeszcze więcej wody do prawidłowej wegetacji i wydawania plonów.
Widzimy również ogromne zagrożenie pożarowe. Ściółka leśna jest bardzo sucha, a poziom wilgotności tak niski, że praktycznie w każdej chwili może dojść do pożarów lasów. To pokazuje, że problem trzeba potraktować naprawdę poważnie.
Dziennikarz: Polska ma aż tak duży problem z zasobami wodnymi?
Ryszard Bober: Niestety tak. Polska należy do krajów o jednych z najniższych zasobów wody słodkiej w przeliczeniu na mieszkańca w całej Unii Europejskiej. Jesteśmy praktycznie na końcu tego zestawienia. O problemie mówi się od lat, ale wciąż brakuje konkretnych działań i odpowiednich środków finansowych.
Istnieją projekty i założenia dotyczące gospodarki wodnej, ale wiele z nich od lat pozostaje niezrealizowanych. Tymczasem sytuacja wymaga zdecydowanych kroków.
Dziennikarz: Jakie w związku z zaistniałą sytuacją rozwiązania proponuje Polskie Stronnictwo Ludowe?
Ryszard Bober: Przede wszystkim musimy nauczyć się zatrzymywać wodę. Nie chodzi wyłącznie o budowę dużych zapór czy jazów, ale także o rozwój małej retencji. Potrzebujemy oczek wodnych, małych zbiorników retencyjnych, odtwarzania bagien i terenów podmokłych, szczególnie tam, gdzie grunty mają mniejszą wartość rolniczą.
Torfowiska i mokradła to naturalne magazyny wody słodkiej. Jeśli odpowiednio nimi zarządzamy, mogą pomóc przetrwać okresy suszy. Do tego oczywiście potrzebna jest odpowiednia infrastruktura i środki finansowe.
Dziennikarz: Czy bez inwestycji w gospodarkę wodną polskie rolnictwo może mieć problemy?
Ryszard Bober: Już ma problemy. Rolnictwo zawsze było uzależnione od warunków pogodowych, ale dziś skala zjawiska jest dużo większa. Woda pozimowa musi być zatrzymana i dostępna dla roślin w kolejnych etapach wegetacji. Jeżeli w nowej perspektywie unijnej nie zostaną przesunięte większe środki właśnie na gospodarkę wodną i retencję, utrzymanie produkcji rolnej będzie coraz trudniejsze.
Dziennikarz: Czy to oznacza, że w rolnictwie też muszą zajść duże zmiany?
Ryszard Bober: Oczywiście. Potrzebujemy nowych odmian roślin, które będą bardziej odporne na niedobory wody. Ogromną rolę odgrywa tutaj postęp hodowlany i nowoczesne technologie genomowe, które przyspieszają prace nad bardziej odpornymi uprawami. To jeden z kierunków, który może pomóc ograniczyć skutki suszy. Musimy inwestować w polską hodowlę roślin i wspierać badania w tym zakresie.
Dziennikarz: Wspomina pan także o zmianach w codziennym gospodarowaniu wodą. Czy my – mieszkańcy Ziemi popełniamy wiele błędów?
Ryszard Bober: Tak, bo problem zaczyna się również w naszych domach i miastach. Coraz więcej terenów jest zabetonowanych, a deszczówka trafia prosto do kanalizacji i bezpowrotnie odpływa. Tymczasem tę wodę można zatrzymywać i wykorzystywać choćby do podlewania zieleni czy ogródków. Podobnie jest z wodą pochodzącą z oczyszczalni ścieków. To są ogromne ilości wody, które po oczyszczeniu mogłyby być wykorzystywane do utrzymania terenów zielonych czy produkcji roślinnej. Dzisiaj jednak przepisy w dużej mierze to ograniczają.
Dziennikarz: Czy nie warto byłoby zacząć od poważnej edukacji społeczeństwa, bo duża jego część nie rozumie problemu.
Ryszard Bober: Zdecydowanie tak. Musimy nauczyć się oszczędzać wodę i racjonalnie nią gospodarować. Kiedyś zużycie wyglądało zupełnie inaczej. Dziś woda jest dostępna praktycznie bez ograniczeń i często nie zastanawiamy się, ile jej marnujemy. To wyzwanie dla całego społeczeństwa – od gospodarstw domowych, przez samorządy, po rolnictwo i przemysł. Jeśli nie zaczniemy działać teraz, problem będzie się tylko pogłębiał.
Dziennikarz: Panie Senatorze dziękuję za rozmowę.












