Spadający poziom wody w Drwęcy to nie tylko problem ekologiczny, ale również wyzwanie dla rolnictwa, turystyki i przyszłości całego regionu. Poseł Zbigniew Sosnowski skierował interpelację do Ministra Infrastruktury oraz Ministry Klimatu i Środowiska, domagając się konkretnych działań na rzecz ochrony zasobów wodnych. W rozmowie wyjaśnia, dlaczego sprawa Drwęcy jest tak ważna i przekonuje, że Polska potrzebuje nowego podejścia do gospodarowania wodą.
Dziennikarz: Zdecydował się Pan skierować interpelację do Ministra Infrastruktury oraz Ministry Klimatu i Środowiska w sprawie sytuacji na Drwęcy. Co sprawiło, że właśnie teraz uznał Pan ten temat za wymagający interwencji na szczeblu rządowym? Czy były to przede wszystkim sygnały od mieszkańców, czy również własne obserwacje?
Zbigniew Sosnowski: To był przede wszystkim efekt licznych sygnałów od mieszkańców, ale również moich własnych obserwacji. Coraz więcej osób zwraca uwagę, że poziom wody w Drwęcy systematycznie się obniża. To nie jest już chwilowe zjawisko, ale proces, który może mieć bardzo poważne konsekwencje. Drwęca jest jednym z najcenniejszych przyrodniczo cieków wodnych w Polsce i pełni wiele niezwykle ważnych funkcji. Dlatego skierowałem do ministrów interpelację zawierającą jedenaście szczegółowych pytań dotyczących działań prowadzonych lub planowanych przez ministerstwa i Wody Polskie. Chciałbym wiedzieć, jakie rozwiązania są przygotowywane, aby skutecznie chronić zasoby wodne tej rzeki.
Dziennikarz: Drwęca jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych rzek naszego regionu i od lat pełni wiele funkcji – od przyrodniczych po gospodarcze. Jakie skutki dla mieszkańców i lokalnej gospodarki może przynieść dalsze obniżanie się poziomu wody?
Zbigniew Sosnowski: Skutki mogą być odczuwalne na wielu płaszczyznach. Przede wszystkim mówimy o rolnictwie, ponieważ Polska jest krajem o silnym charakterze rolniczym, a bez odpowiednich zasobów wodnych trudno mówić o stabilnej produkcji żywności. Ale Drwęca to także środowisko naturalne, miejsce życia wielu gatunków ryb i innych organizmów. Nie możemy również zapominać o turystyce i rekreacji. Każdego roku z rzeki korzystają tysiące kajakarzy i turystów. Jeżeli poziom wody będzie nadal spadał, ucierpi nie tylko przyroda, ale również lokalna gospodarka oparta na ruchu turystycznym.
Dziennikarz: W swojej interpelacji nie ogranicza się Pan jedynie do wskazania problemu, ale proponuje również konkretne rozwiązania. Jednym z nich jest budowa niewielkich progów wodnych. W jaki sposób takie inwestycje mogłyby pomóc i czy, Pana zdaniem, można pogodzić retencję wody z zachowaniem walorów turystycznych rzeki?
Zbigniew Sosnowski: Uważam, że jest to rozwiązanie warte przeanalizowania przez specjalistów. Niewielkie progi wodne mogłyby pomóc w utrzymaniu wyższego poziomu wody, zwłaszcza w okresach letnich, kiedy susza jest najbardziej odczuwalna. Nie musiałyby stanowić istotnej przeszkody dla kajakarzy – wystarczyłoby w takich miejscach przenieść kajak. Dzięki temu moglibyśmy jednocześnie poprawić retencję wody i zachować atrakcyjność Drwęcy dla turystów. To przykład rozwiązania, które może pogodzić potrzeby środowiska z rozwojem turystyki.
Dziennikarz: Wspomina Pan, że podobne rozwiązania warto rozważyć również na innych ciekach wodnych. Czy uważa Pan, że problem Drwęcy jest jedynie lokalnym zjawiskiem, czy raczej odzwierciedla szerszy kryzys związany z gospodarowaniem wodą w Polsce?
Zbigniew Sosnowski: Zdecydowanie jest to problem ogólnopolski. Drwęca jest tylko jednym z przykładów. Od dłuższego czasu podczas prac Komisji Rolnictwa oraz w dyskusjach parlamentarnych zwracam uwagę na konieczność racjonalnego gospodarowania wodą. Przez wiele lat koncentrowaliśmy się przede wszystkim na odprowadzaniu wody, zamiast ją zatrzymywać. Dziś, w obliczu zmian klimatycznych, musimy zmienić sposób myślenia. Woda staje się zasobem strategicznym i powinniśmy traktować ją z dużo większą odpowiedzialnością.
Dziennikarz: Od wielu lat podkreśla Pan znaczenie retencji i budowy infrastruktury wodnej. Wielu ekspertów zwraca uwagę, że Polska należy do krajów o jednych z najmniejszych zasobów wody w Europie. Czy Pana zdaniem państwo wystarczająco przygotowuje się na skutki zmian klimatycznych?
Zbigniew Sosnowski: Niestety uważam, że nie. O problemie rozmawia się coraz częściej, ale za tym nie idą działania na odpowiednią skalę. Musimy zwiększać retencję i inwestować w infrastrukturę wodną. Woda jest źródłem życia i od niej zależy bezpieczeństwo żywnościowe kraju. Jeżeli nie zaczniemy jej skutecznie zatrzymywać już dziś, kolejne pokolenia będą musiały mierzyć się z dużo większymi problemami niż my obecnie.
Dziennikarz: Jest Pan również zwolennikiem większych inwestycji hydrotechnicznych, takich jak budowa zapory w Siarzewie. Dlaczego uważa Pan, że tego typu przedsięwzięcia są dziś potrzebne i jakie korzyści mogłyby przynieść zarówno mieszkańcom, jak i gospodarce?
Zbigniew Sosnowski: Uważam, że dobrze przygotowane inwestycje hydrotechniczne mogą przynieść wiele korzyści. Zapora w Siarzewie jest przykładem przedsięwzięcia, które mogłoby poprawić retencję wód powierzchniowych, zwiększyć bezpieczeństwo wodne oraz stworzyć nowe możliwości rozwoju gospodarczego. Musimy patrzeć na takie inwestycje długofalowo. To nie są działania na kilka lat, ale inwestycje w przyszłość Polski.
Dziennikarz: Coraz częściej mówi się o tym, że rolnictwo zużywa ogromne ilości wody, a jednocześnie obserwujemy spadek poziomu wód gruntowych. Czy obecny model korzystania z zasobów wodnych wymaga zmian? Jak powinno wyglądać bardziej racjonalne gospodarowanie wodą?
Zbigniew Sosnowski: Rolnictwo potrzebuje dużych ilości wody i to jest naturalne. Problem polega na tym, że bardzo często wykorzystujemy do tego wodę z głębokich ujęć, czyli zasoby, które powinny być chronione. Nadmierne korzystanie z wód podziemnych prowadzi do powstawania lejów depresyjnych i systematycznego obniżania poziomu wód gruntowych. Dlatego powinniśmy znacznie lepiej wykorzystywać wodę opadową i powierzchniową. To właśnie ona powinna w pierwszej kolejności służyć gospodarce i rolnictwu.
Dziennikarz: W swojej wypowiedzi podkreśla Pan, że odpowiedzialności za obecny stan gospodarki wodnej nie można przypisywać wyłącznie jednemu rządowi. Czy oznacza to, że potrzebna jest ponadpartyjna strategia dotycząca retencji i ochrony zasobów wodnych?
Zbigniew Sosnowski: Dokładnie tak. Byłbym nieuczciwy, gdybym próbował obarczać odpowiedzialnością wyłącznie obecny rząd. Problem narasta od wielu lat. Kolejne rządy rozmawiały o potrzebie zwiększenia retencji, ale zbyt rzadko przekładało się to na konkretne inwestycje. Tymczasem gospodarka wodna powinna być wyłączona z bieżącego sporu politycznego. To kwestia bezpieczeństwa państwa i przyszłości następnych pokoleń.
Dziennikarz: W wielu krajach, takich jak Izrael, skuteczne zarządzanie wodą stało się jednym z fundamentów rozwoju rolnictwa. Czy Polska może skorzystać z tych doświadczeń?
Zbigniew Sosnowski: Zdecydowanie tak. Nie chodzi o bezrefleksyjne kopiowanie rozwiązań, ale o wyciąganie wniosków. Kraje, które od lat zmagają się z niedoborem wody, nauczyły się ją maksymalnie wykorzystywać i zatrzymywać. My również powinniśmy rozwijać retencję i lepiej gospodarować wodą opadową. Klimat w Polsce się zmienia i musimy dostosować do tego nasze działania.
Dziennikarz: Na zakończenie – jakich konkretnych działań oczekuje Pan dziś od rządu, Wód Polskich i samorządów? Co powinno wydarzyć się w najbliższych latach?
Zbigniew Sosnowski: Oczekuję przede wszystkim konkretnych decyzji i konsekwentnej realizacji inwestycji zwiększających retencję. Potrzebujemy współpracy rządu, samorządów, ekspertów i mieszkańców. Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której ogromne ilości wody każdego roku odpływają do Bałtyku, podczas gdy w wielu regionach zaczyna jej brakować. Ochrona zasobów wodnych to nie tylko troska o środowisko. To bezpieczeństwo rolnictwa, rozwój turystyki, stabilność gospodarki i lepsza jakość życia przyszłych pokoleń. Właśnie dlatego będę nadal zabiegał o działania, które pozwolą skutecznie chronić Drwęcę i inne polskie rzeki.
Dziennikarz: Panie pośle, dziękuję za rozmowę.












