Gęś biała kołudzka to jedna z najbardziej charakterystycznych polskich ras gęsi, związana szczególnie z Kujawami i wieloletnią pracą hodowlaną. Jej mięso cenione jest za walory smakowe i wysoką jakość, a polska gęsina coraz mocniej zaznacza swoją obecność na krajowych stołach. O historii hodowli, wyjątkowych cechach gęsi białej kołudzkiej, eksporcie polskiej gęsiny oraz staraniach o ochronę i promocję tego regionalnego produktu rozmawiamy z senatorem Ryszardem Boberem.
Dziennikarz: Panie Senatorze, zacznijmy od samej gęsi białej kołudzkiej. Co sprawia, że jest ona tak wyjątkowa?
Ryszard Bober: Gęś biała kołudzka to specyficzna, polska rasa gęsi, której hodowla i doskonalenie prowadzone były przez profesora Bielińskiego w Kołudzie Wielkiej oraz jego córkę, doktor Halinę Bielińską. W wyniku wieloletniej selekcji wyodrębniono rasę, która została wpisana do ksiąg hodowlanych.
To gęś wyjątkowa przede wszystkim pod względem walorów smakowych. Jej mięso jest bardzo cenione, a dodatkowo charakteryzuje się korzystnym składem tłuszczu, w tym zawartością kwasów omega-3. Są to składniki istotne w prawidłowym funkcjonowaniu organizmu człowieka.
Dziennikarz: Można więc powiedzieć, że jest to nie tylko produkt smaczny, ale również wartościowy?
Ryszard Bober: Zdecydowanie. Wieloletnia praca hodowlana, odpowiednia selekcja oraz system żywienia sprawiły, że wielka biała kołudzka jest uznawana za jedną z najlepszych gęsi w Europie. To jest nasz polski potencjał, który powinniśmy zdecydowanie lepiej wykorzystywać i promować. Podejmowane są również starania, aby gęsina została odpowiednio uhonorowana i wpisana na listę europejskiego dziedzictwa regionalnych smaków. Taki wpis byłby dodatkowym argumentem za promocją tego produktu i budowaniem jego marki.
Dziennikarz: Polska jest dużym producentem gęsiny, ale sami Polacy przez lata jedli jej stosunkowo niewiele. Z czego to wynika?
Ryszard Bober: To rzeczywiście pewien paradoks. Polska od pokoleń jest znaczącym producentem gęsi, ale bardzo duża część naszej produkcji trafia na eksport. Największym odbiorcą polskiej gęsiny są Niemcy. Około 80 procent polskiego eksportu trafia właśnie na rynek niemiecki. Historycznie wyglądało to jeszcze inaczej. Gęsi były z Kujaw prowadzone żywe w kierunku Berlina i Niemiec. Stosowano wtedy nawet specjalne sposoby zabezpieczania ich łap podczas wielokilometrowego marszu.
Dziennikarz: To właśnie stąd wywodzi się określenie „kute gęsi”?
Ryszard Bober: Tak. Przed wojną, jeszcze w okresie międzywojennym, stosowano metodę polegającą na przeprowadzeniu gęsi przez odpowiednio przygotowaną, rozgrzaną smołę, a następnie piasek. Na łapach tworzyła się twarda warstwa, która zabezpieczała je podczas długiej drogi. Dzięki temu ptaki mogły pokonywać wiele kilometrów bez ich uszkadzania. Dzisiaj brzmi to wręcz niewiarygodnie, ale była to autentyczna metoda stosowana w hodowli i transporcie gęsi.
Dziennikarz: Panie Senatorze, wokół polskiej gęsi pojawiły się również emocje związane ze sprzeciwem strony niemieckiej wobec jej wpisania do unijnego rejestru. O co dokładnie chodzi?
Ryszard Bober: Rzeczywiście, pojawił się sprzeciw wobec polskiego wniosku o objęcie „Polskiej gęsi owsianej” ochroną jako Chronionego Oznaczenia Geograficznego. Protest Berlina opiera się na tezie, że dieta owsiana nie jest cechą charakteryzującą wyłącznie polską produkcję. To bardzo ważna sprawa, ponieważ taki wpis wzmacniałby ochronę nazwy, podkreślał pochodzenie i specyfikę produktu oraz dawałby mu dodatkową rozpoznawalność na rynku europejskim.
Trzeba pamiętać, że mówimy o produkcie, który jest mocno związany z polską tradycją hodowlaną. W produkcji „polskiej gęsi owsianej” wykorzystuje się wyłącznie gęś białą kołudzką, a sposób jej chowu i żywienia jest ściśle określony. Wniosek dokładnie opisuje zarówno rasę, jak i sposób produkcji, w tym minimum 105-dniowy cykl życia oraz znaczenie żywienia owsem.
Dziennikarz: Niemcy rzeczywiście próbują zablokować ten wpis?
Ryszard Bober: Złożyły sprzeciw w ramach procedury przewidzianej prawem unijnym. Nie oznacza to jednak, że sprawa jest zakończona. Sprzeciw jest elementem procedury rejestracyjnej i będzie podlegał dalszemu rozpatrzeniu. Moim zdaniem najważniejsze jest, abyśmy spokojnie i merytorycznie przedstawili argumenty. Mamy bardzo mocne podstawy: wieloletnią tradycję hodowli, konkretną rasę, określony sposób żywienia i produkcji oraz ugruntowaną renomę polskiej gęsiny.
Dziennikarz: Czy taki unijny wpis rzeczywiście jest potrzebny, skoro gęś biała kołudzka jest już chroniona i rozpoznawalna w Polsce?
Ryszard Bober: Tak, ponieważ mówimy o dwóch różnych kwestiach. „Gęś Biała Kołudzka – owsiana” została już wpisana w Polsce na Listę Produktów Tradycyjnych w 2023 roku. Natomiast obecny wniosek dotyczy uzyskania unijnego Chronionego Oznaczenia Geograficznego dla „Polskiej gęsi owsianej”. To zdecydowanie szersza forma ochrony i promocji na rynku europejskim. Daje możliwość budowania silnej marki produktu kojarzonego z Polską.
Dziennikarz: Niemcy są ogromnym rynkiem dla polskiej gęsiny. Czy paradoksalnie ten spór może pomóc w jej promocji?
Ryszard Bober: Być może. Najważniejsze jednak, żebyśmy potrafili wykorzystać tę sytuację do pokazania, czym naprawdę jest polska gęś owsiana. To nie jest przypadkowy produkt. Za jej jakością stoi praca hodowców, naukowców i całego środowiska związanego z hodowlą gęsi.
Co więcej, badania przywołane we wniosku pokazują, że nazwa „polska gęś owsiana” jest już dobrze rozpoznawalna na rynku niemieckim. W badaniu przeprowadzonym w 2023 roku znajomość tej nazwy zadeklarowało 62 procent niemieckich konsumentów, a w sektorze HoReCa rozpoznawalność sięgnęła 69 procent. To pokazuje, że mamy już markę, którą warto chronić.
Dziennikarz: Czy Polska powinna mocniej walczyć o swoje produkty regionalne na forum Unii Europejskiej?
Ryszard Bober: Zdecydowanie. Mamy w Polsce ogromne bogactwo produktów regionalnych i tradycyjnych. Jeżeli coś jest naszym dziedzictwem, ma udokumentowaną historię, określony sposób produkcji i cieszy się renomą, powinniśmy robić wszystko, aby było właściwie chronione.
Nie chodzi o konflikt z jakimkolwiek państwem. Chodzi o ochronę polskiej marki, polskich hodowców i polskiej żywności. Jeżeli chcemy, żeby większa część wartości pozostawała w rękach polskich producentów, musimy budować rozpoznawalne marki i skutecznie chronić ich nazwy.
Dziennikarz: Czyli sprawa polskiej gęsi owsianej to coś więcej niż kwestia jednego wpisu do europejskiego rejestru?
Ryszard Bober: To jest pytanie o to, czy potrafimy odpowiednio docenić i wypromować własne rolnictwo, hodowlę i tradycję kulinarną. Polska jest jednym z najważniejszych producentów gęsi w Unii Europejskiej, a gęś biała kołudzka stanowi zdecydowaną większość krajowego pogłowia. Mamy więc produkt, którego jakość jest doceniana za granicą.
Dziennikarz: W ostatnich latach wiele mówi się o tym, że gęsina wraca na polskie stoły. Czy rzeczywiście możemy mówić o zmianie nawyków konsumentów?
Ryszard Bober: Na pewno. Dzięki szeroko zakrojonej promocji walorów smakowych gęsiny jej spożycie w Polsce wzrosło prawie trzykrotnie. To pokazuje, że Polacy są zainteresowani rodzimymi produktami wysokiej jakości, trzeba im tylko o nich przypominać.
Bardzo dużą rolę odgrywa tutaj województwo kujawsko-pomorskie. Każdego roku, szczególnie w okresie święta świętego Marcina, prowadzona jest promocja gęsiny pod hasłem, że najlepsza gęsina powinna pojawić się na polskich stołach. Samorząd województwa organizuje również konkursy i akcje promocyjne, zachęcając rodziny do pokazywania, jak gęsina pojawia się na ich świątecznych stołach i w jakiej formie jest przygotowywana.
Dziennikarz: Jednym z najbardziej znanych produktów jest półgęsek kujawski.
Ryszard Bober: Tak, półgęsek kujawski to jeden z najbardziej rozpoznawalnych wyrobów powstających na bazie gęsi białej kołudzkiej. Jest to prawdziwy rarytas, ceniony nie tylko w Polsce i Europie, ale także na innych rynkach. To pokazuje, że mamy produkt, który może być bardzo mocnym elementem promocji polskiej żywności i naszego dziedzictwa kulinarnego.
Dziennikarz: A jak wygląda sytuacja samej hodowli gęsi białej kołudzkiej? W tym roku pojawiły się problemy związane z ptasią grypą.
Ryszard Bober: Niestety, w tym roku mieliśmy bardzo poważny problem. Ptasia grypa dotknęła stado mateczne w Kołudzie Wielkiej. Ze względu na obowiązujące procedury część stada musiała zostać zlikwidowana.
Na szczęście stado było utrzymywane w trzech lokalizacjach. W dwóch pozostałych lokalizacjach hodowla została zachowana i prowadzone były nasadzenia zgodnie z obowiązującymi zasadami. Gęsi zostały przebadane i nie ma zagrożenia dla dalszej hodowli. Nie powinno więc dojść do sytuacji, w której polska hodowla tej rasy zostałaby zagrożona. Ubytki mają zostać zrekompensowane poprzez intensyfikację prac hodowlanych i nasadzeń.
Dziennikarz: Czyli przyszłość tej rasy nie jest zagrożona?
Ryszard Bober: Wszystko wskazuje na to, że nie. Ród mateczny pozostaje związany z Kołudą Wielką, natomiast stada reprodukcyjne znajdują się również w innych częściach Polski. Hodowcy posiadający odpowiednie certyfikaty otrzymują materiał hodowlany, a następnie prowadzą dalszy odchów piskląt przeznaczonych do tuczu. To bardzo ważne, bo dzięki takiemu systemowi możemy nie tylko chronić rasę, ale również rozwijać jej hodowlę w różnych częściach kraju.
Dziennikarz: Co zatem powinniśmy zrobić, aby gęsina stała się jeszcze bardziej rozpoznawalnym symbolem polskiej żywności?
Ryszard Bober: Przede wszystkim konsekwentnie ją promować. Mamy znakomitą rasę, wieloletnią tradycję hodowlaną, regionalne produkty i coraz większe zainteresowanie konsumentów. Potrzebna jest dalsza promocja zarówno w Polsce, jak i za granicą. Gęsina może być jednym z naszych kulinarnych ambasadorów. Powinniśmy budować świadomość, że kupując polską gęsinę, wspieramy naszych hodowców, rolników i przetwórców, a jednocześnie sięgamy po produkt będący częścią naszego dziedzictwa.
Dziennikarz: Czy można więc powiedzieć, że gęś biała kołudzka jest czymś więcej niż tylko produktem spożywczym?
Ryszard Bober: Oczywiście. To część polskiej tradycji, historii rolnictwa i dziedzictwa kulinarnego. Za tą gęsią stoją dziesiątki lat pracy hodowców i naukowców. Mamy więc obowiązek tę tradycję chronić, rozwijać i przekazywać kolejnym pokoleniom. A przede wszystkim powinniśmy sprawić, aby polska gęsina częściej gościła na polskich stołach. Skoro jest tak ceniona za granicą, najwyższy czas, żebyśmy sami jeszcze bardziej docenili to, co mamy u siebie.
Dziennikarz: Panie Senatorze, dziękuję za rozmowę.












