Strona główna » „To całkowity upadek kultury w polskim parlamencie” – poseł Zbigniew Sosnowski o zachowaniu posłanki Chorosińskiej
Sprawy publiczne

„To całkowity upadek kultury w polskim parlamencie” – poseł Zbigniew Sosnowski o zachowaniu posłanki Chorosińskiej

AI

Zachowanie parlamentarzystów podczas posiedzeń Sejmu powinno być nie tylko kwestią osobistej kultury, ale również świadectwem szacunku dla wyborców i powagi państwa. O kontrowersyjnym zachowaniu posłanki Dominiki Chorosińskiej, standardach obowiązujących w polskim parlamencie oraz odpowiedzialności wyborców rozmawiamy z posłem Zbigniewem Sosnowskim. – Jeśli nie będziemy patrzyli na ludzi, którzy mają nas reprezentować, to nigdy nie będzie dobrze – podkreśla parlamentarzysta.

Dziennikarz: W ostatnim czasie szeroko komentowane było zachowanie posłanki Dominiki Chorosińskiej podczas posiedzenia Sejmu. Jak ocenia Pan tę sytuację?

Zbigniew Sosnowski: Mam czasami wrażenie, że pani poseł, która jak wszyscy wiemy jest aktorką, podczas posiedzenia Sejmu ćwiczyła swoją przyszłą ulubioną rolę w kolejnym filmie. Zapomniała tylko, że znajduje się w polskim parlamencie.

Co tu właściwie komentować? Jeżeli podczas posiedzenia Sejmu poseł żuje gumę, szczeka czy w inny sposób zachowuje się w sposób nieprzystający do powagi tego miejsca, to trudno przejść nad tym do porządku dziennego. Dla mnie jest to całkowity upadek kultury w polskim parlamencie.

Dziennikarz: Czy Pana zdaniem jest to tylko kwestia jednego incydentu, czy problem jest szerszy?

Zbigniew Sosnowski: Uważam, że problem jest szerszy, bo parlament powinien być miejscem, w którym obowiązują określone standardy. Posłowie reprezentują przecież swoich wyborców, ale również całe państwo. Od parlamentarzystów należy oczekiwać nie tylko pracy merytorycznej, ale także odpowiedniego poziomu kultury osobistej.

Do tego dochodzą jeszcze inne sytuacje dotyczące pani poseł, które były publicznie komentowane. Po wyborze była pytana między innymi o to, ilu jest posłów w polskim parlamencie i ilu senatorów. Na te pytania nie potrafiła odpowiedzieć. A przecież są to podstawowe informacje, które powinien znać uczeń szkoły podstawowej. To wszystko pokazuje, jakich ludzi wybieramy dziś do polskiego parlamentu. O kulturze zachowania nawet nie chcę już więcej mówić.

Dziennikarz: Czy w takim razie odpowiedzialność ponoszą również wyborcy, którzy zdecydowali się na takiego kandydata?

Zbigniew Sosnowski: Nie obwiniałbym wyborców. W momencie wyborów nie było przecież podstaw, aby każdy wyborca mógł przewidzieć, jak dana osoba będzie zachowywała się w Sejmie. Natomiast dzisiaj, kiedy wyborcy już wiedzą, jak zachowuje się ich reprezentantka, warto, aby wyciągnęli z tego odpowiednie wnioski i w przyszłości podjęli stosowne decyzje.

Nie mam zamiaru obwiniać ludzi za to, że głosują na konkretnych kandydatów, nie zdając sobie wcześniej sprawy z tego, jakie będą ich zachowania czy podejście do pełnienia mandatu. Ale kiedy już takie zachowania widzimy, powinniśmy się nad nimi poważnie zastanowić.

Dziennikarz: Może problem polega również na tym, że większość wyborców głosuje przede wszystkim na partie, a nie na konkretnych ludzi?

Zbigniew Sosnowski: I to jest, powiedziałbym, pewne nieszczęście. Chciałbym, żeby ludzie głosowali na partie polityczne, ale przede wszystkim poprzez konkretnych ludzi. To przecież konkretni ludzie tworzą partie polityczne i później reprezentują wyborców w parlamencie. Szkoda tylko, że dzisiaj tak niewielu wyborców chce dokładniej przyglądać się kandydatom – ich dorobkowi, kompetencjom, zachowaniu i temu, w jaki sposób podchodzą do pełnienia funkcji publicznej. A przecież właśnie poprzez wybór konkretnych osób możemy mieć wpływ na zmianę dobrych obyczajów, na poprawę standardów i zwiększenie kultury w polskim życiu politycznym.

Dziennikarz: Czyli Pana zdaniem powinniśmy przede wszystkim patrzeć na człowieka, a dopiero później na szyld partyjny?

Zbigniew Sosnowski: Zdecydowanie. Jeśli nie będziemy patrzyli na ludzi, którzy mają nas reprezentować, to nigdy nie będzie dobrze. Partia polityczna jest ważna, program jest ważny, ale ostatecznie w Sejmie zasiadają konkretni ludzie. To oni zabierają głos, podejmują decyzje i swoim zachowaniem budują obraz polskiego parlamentu.

Dlatego apeluję do wyborców: zanim oddamy głos, patrzmy nie tylko na nazwę partii, ale również na człowieka. Zastanówmy się, czy chcemy, aby właśnie ta osoba reprezentowała nas w polskim parlamencie. Do kolejnych wyborów jest jeszcze czas. Warto więc spokojnie obserwować, oceniać i wyciągać wnioski. Ostateczna decyzja zawsze należy jednak do wyborców.

Dziennikarz: Panie Pośle, dziękuję za rozmowę.